Syrop i nalewka z dzikiej róży i głogu - czyli jesienne zbiory

Róża...




       W pewien słoneczny dzień wybrałyśmy się z Ivą na pobliskie łąki zbierać owoce dzikiej róży. Znalazłyśmy kilka sporych krzaków z pięknymi owocami. Zbieranie nie należy niestety do najprzyjemniejszych bo kolce dają popalić. Ale finalnie wyszłyśmy z walki zwycięsko z dwoma kilogramami owoców. 





      W większości przepisów na dziką różę piszą żeby usuwać ze środka pestki, ale ja jak zwykle zrobiłam na opak czyli tylko rozkroiłam owoce na pół i zasypałam cukrem w proporcji 1:1. 
     Z kilograma owoców wyszło jakieś 600 ml pysznego syropu ( podczas zlewania przecedziłam przez drobne sitko). Pozostałe owoce oczywiście zalałam wódką i cierpliwie czekam - Iva syrop zalała alkoholem i mówi, że nalew jest wyśmienity!

Głóg...




       W drodze powrotnej ze zbierania róży natrafiłyśmy na krzak głogu i też trochę pozbierałyśmy. Z kilograma owoców syropu wyszło jeszcze mniej bo niecałe 500 ml i jak dla mnie nie jest specjalnie smaczny więc zalałam alkoholem i zobaczymy co wyjdzie...


   Owoce róży i głogu wciąż jeszcze wiszą na krzewach, więc jeśli tylko znajdziecie czas bierzcie siatkę i rwijcie - my z Ivą szykujemy się na kolejne zbiory!

    P.S od Ivy:  Marto droga, a jako, że w naszym gospodarstwie nic się nie marnuje, to dodam, że pozbierałyśmy jeszcze jabłka, które samotnie rosły przy drodze. I niech mi ktoś powie, że jedzenie (pyszne, zdrowe i eko) nie leży na ulicy!

    

                                      Autor tekstu i zdjęć - Marta Błażejowska

Komentarze

Popularne posty