Wakacyjna joga w pachnącym ogrodzie

    O tej jodze w ogrodzie muszę napisać kilka słów, bo była jak marzenie. Pogoda nas dopieściła, nastoje dopisywały... Ale od początku.  Najpierw mój tata zrobił nam niespodziankę i..skosił trawnik. I to był strzał w dziesiątkę.  Świeżo skoszona trawa odurzała nas swoim zapachem, słońce chowało się między drzewami, wiatr lekko muskał skórę. No bajka po prostu.  
    Szczególnie dało się to we znaki podczas relaksu, kiedy letni ogród działał na nas wszystkimi zmysłami. Mogliśmy go słyszeć, czuć, oddychać nim.
    Humory Paniom dopisywały, więc joga w ogrodzie była przerywana radosnymi odgłosami. A i asany szły nieźle, zapał do pracy był :)






   
                                                       Joga w ogrodzie

Komentarze

Popularne posty